PO CHIŃSKU DO ZDROWIA 

                                          Hobbystyczna strona informacyjna                                                         © O ile nie zaznaczono inaczej, wszystkie teksty na tej stronie www są mojego autorstwa i podlegają ochronie prawem autorskim. Projekt winiety: Maya Rostkowska

MISTRZOWIE DAWNI

  ŻÓŁTY CESARZ,
  PROTOPLASTA CHIŃSKICH MISTRZÓW
Symbolem chińskiej cywilizacji, utożsamieniem odwiecznego dążenia ludu Han do doskonałości, zdrowia i długowieczności jest pierwszy władca Chin - Huang Di, czyli Żółty Cesarz, zwany także Ji, Xuan Yuan lub You Xiong. Uchodzi za legendarnego, jednak wspomina o nim historyk Sima Qian z pierwszych wieków p.n.e. Żył i panował w połowie 3. tysiąclecia p.n.e., prawie pięć tysięcy lat temu, w żyznej dolinie Żółtej Rzeki – sercu Chin. Uważany był za boga i protoplastę wszystkich późniejszych cesarzy. Władał słońcem, niebem i smokami. Niektórzy nawet twierdzą, że przybył z kosmosu, a Sima Qian opisuje wręcz jego odlot do nieba na ogromnym smoku.

Huang Di nauczył Chińczyków niemal wszystkiego – astronomii, matematyki, medycyny, pisma oraz uprawiania ziemi, wprowadził 60-letni kalendarz i dokonał licznych wynalazków, zaś jego małżonka Leizu nauczyła Chińczyków hodować zwierzęta, prząść jedwab, a nawet skonstruowała im parasol.

   Przedstawiając chińskich Mistrzów, nie sposób nie zacząć od niego - Mistrza Mistrzów, uważanego za autora tzw. „Kanonu medycyny chińskiej Żółtego Cesarza” (Neijing),  najstarszej księgi spisującej zasady Tradycyjnej Medycyny Chińskiej. Nieodłączną część tej medycyny stanowi prawidłowe gospodarowanie własną energią życiową, zwaną po chińsku czi (qi). Od tysiącleci służyły temu między innymi różnorodne ćwiczenia zdrowotne, dość niedawno  nazwane jedną wspólną nazwą – czikung (qigong),  czyli sztuka doskonałego panowania nad czi, lub potocznie praca z czi.

   Na samym początku, po przedstawieniu Huang Di i jego rozmówcy (księga ma formę pytań i odpowiedzi), czytamy: „W przeszłości ludzie praktykowali tao – drogę życia. Uważali, że przemiana energii we wszechświecie jest wyrazem równowagi yinyang. Dlatego wypracowali takie praktyki jak dao-in. Są to ćwiczenia, w których łączy się rozciąganie, masaż i oddychanie w celu poprawy przepływu energii oraz medytację wspomagającą uzyskanie harmonii ze wszechświatem”.*

   O samych ćwiczeniach w księdze szczegółowych informacji nie mamy. Być może znajdowały się w jakiejś innej, niezachowanej jej części. W jednej z dwóch zachowanych części, p.t. „Podstawowe pytania” (Suwen), znajdziemy natomiast dokładne informacje na temat samej energii czi, jej pochodzenia oraz znaczenia dla organizmu i egzystencji człowieka. Wyjaśnione są mechanizmy działania bioenergii, jej rodzaje, przyczyny zaburzeń w jej krążeniu i sposoby przywracania prawidłowego, swobodnego krążenia, które jest głównym warunkiem dobrego zdrowia. Druga część, „Oś żywotności” (Lingshu), dotyczy akupunktury i moksy.

   Księga Suwen wyjaśnia, co to jest jin i jang i jak utrzymywać te dwie postaci energii w harmonii, kiedy jest nadmiar lub niedobór czi i co z tym zrobić, jak energia płynie meridianami do narządów wewnętrznych, jak działa energetyczny mechanizm obronny i wiele innych praktycznych aspektów związanych z obiegiem czi. Tutaj dowiemy się, co to jest esencja (jing) i duch (shen) – szczególne rodzaje energii życiowej. Jak widać, księga ta jest bazą nie tylko dla TMC, ale także dla zrozumienia szerokiego kontekstu technik doskonalenia zdrowia, jakimi są czikung i obecnie również tajczi.

   Z wiedzy tej korzysta dziś cały świat, a prowadzone szeroko badania naukowe potwierdzają jedną po drugiej prawdziwość tez zawartych w rozprawie medycznej Żółtego Cesarza sprzed kilku tysięcy lat. Dlatego bez względu na to, czy był on postacią mityczną czy prawdziwą, czy wiedza ta pochodzi od jednej osoby, czy też stanowi symboliczną kumulację wiedzy kilku pokoleń mędrców, pochylmy z szacunkiem czoło przed postacią Pierwszego Chińskiego Mistrza.

   Główne mauzoleum Huang Di wznosi się pośród prastarych cyprysów na malowniczym wzgórzu Qiaoshan w powiecie Huangling prowincji Shaanxi w środkowych Chinach. Ponoć wybudował je cesarz Wu Di z dynastii Han, żyjący w II-I w. p.n.e.

*Maoshing Ni, „Kanon medycyny chińskiej Żółtego Cesarza”, Wyd. Galaktyka, Łódź 2012 (pisownia wg przekładu).


  LAOZI, WIELKI MISTRZ TAOIZMU

Tak długowieczne są dlatego,
że same siebie nie tworzą: oto sekret ich żywotności.
Mędrcy postępują tak samo:
nie stawiają siebie na pierwszym miejscu,
a mimo to są na czele;
nie dbają o siebie, a jednak mają za co żyć.
Czyż zabiegają oni wciąż o swoje? Nie.
Dlatego też zawsze dopną swego.

Laozi, „Daodejing”, rozdz. 7

(Przekład: Jarosław Zawadzki)

Laozi (inne stosowane pisownie to m.in. Lao Tzu, Lao Tsy, Lao Cy) to tak naprawdę nie nazwisko, a tytuł, jakim go obdarzyli potomni: Stary Mistrz. Jest to postać równie legendarna i pełna tajemnic jak Szekspir. Czas jego życia również pozostaje kwestią nie do końca wyjaśnioną. Przyjęto, że żył w VI w. p.n.e., czyli mniej więcej współcześnie Konfucjuszowi, lecz był od niego starszy. Z czasem Laozi został uznany za Nieśmiertelnego. Jest to honor, który spotyka w Chinach wybitnych mędrców i przywódców duchowych, a czasem nawet władców politycznych. W taoizmie religijnym Laozi zyskał sobie rangę bóstwa.
Głównym źródłem informacji o największym filozofie taoizmu jest dzieło historyczne Si Ma Qiana z II w. p.n.e., jednak sam historyk przyznał, że oparł się na legendzie. Do końca nie wiadomo, czy w ogóle istniał taki ktoś jak Laozi, choć podawane jest nawet jego prawdziwe nazwisko, jakie nosił za życia: Li Er. Według Sy Ma Qiana, urodził się 14 lipca 604 r. p.n.e. na wsi w państwie Zhou. Przypisuje mu się autorstwo starożytnego traktatu filozofii taoistycznej „Księga drogi i cnoty” (Daodejing), mimo iż spisanie tego tekstu datuje się dopiero na IV lub III w. p.n.e. Tekst ten zawiera kanon myśli taoistycznej i główne źródło wiedzy o tej filozofii. W samym języku polskim ukazało się dotąd kilkanaście tłumaczeń jego dzieła, jednego z najbardziej znanych i cenionych w świecie.

Jak głosi legenda, Laozi był skromnym archiwistą w bibliotece na dworze króla z dynastii Zhou. Prowadził proste i ubogie życie w zgodzie i harmonii z naturą, jakiego był zwolennikiem i piewcą. Głosił, że małe jest piękne i „działanie w niedziałaniu” (wuwei). Wierzył w naturalne dobro człowieka i sam kultywował w sobie dobro. Jednak pod koniec życia opuścił dwór, rozczarowany stylem życia, jaki na nim panował. Dosiadłszy wołu, udał się na zachód, do Tybetu, ponoć nawet dotarł do Indii i spotkał się z samym Buddą. Gdzie i kiedy zmarł, też dokładnie nie wiadomo.

Dziś nauka w zasadzie odkrywa na nowo i potwierdza zasady wyłożone przez Laozi w traktacie Daodejing. Istnieje powszechna, wszechogarniająca, niezmienna i nienazywalna zasada, prawo świata – Dao (Tao), które przenika i zawiaduje wszystkim, tak w mikrokosmosie jak i w makrokosmosie. Jest w nieustannym ruchu i podlega przemianom. Z niego tworzy się nasza rzeczywistość. Jest naszą drogą i celem, jest wszystkim co jest. 

Taoizm stworzył podwaliny duchowe i filozoficzne pod rozwój wewnętrznych sztuk kultywowania zdrowia, a także sztuk walki, rozwijanych początkowo w klasztorach taoistycznych. Wypracowano tam wiele praktyk pozwalających osiągnąć pełną harmonię ciała i ducha, a wraz z nią zdrowie i długowieczność. Należały do nich ćwiczenia ciała i umysłu, ćwiczenia oddechowe, dieta, metody profilaktyki zdrowotnej i leczenia. Wszystkie one opierały się na taoistycznym rozumieniu wszechświata i jego praw, a zwłaszcza szczególnym podejściu do energii życiowej czi, która wszystko przepełnia, z której wszystko się składa. Taoizm głosi przekonanie, że możliwa jest nieśmiertelność fizyczna i taki jest nadrzędny cel praktyk taoistycznych, jakie się z czasem rozwinęły, zwanych alchemią taoizmu.

Zarówno czikung jak i tajczi są z myślą taoistyczną ściśle związane. Choć początkowo zrodziły się dwa główne, odrębne nurty tych starochińskich ćwiczeń psychofizycznych: jeden związany z klasztorami taoistycznymi, a drugi z buddyjskimi, bardzo szybko zaczęły one na siebie wpływać i mieszać się, gdyż Chiny były i są nadal na równi przesiąknięte duchem buddyjskim jak i taoistycznym, a mobilność Chińczyków zapewnia nieustanne mieszanie się wszystkiego ze wszystkim.

Biorąc to wszystko pod uwagę, można uznać Laozi za jednego z Pramistrzów oraz twórcę nadbudowy mentalno-duchowej tak licznych dziś i rozpowszechnionych na całym świecie chińskich praktyk dbałości o zdrowie, znanych jako czikung i tajczi.

                       

      KONFUCJUSZ, MISTRZ ŁADU SPOŁECZNEGO

Brakiem odwagi jest widzieć, co prawe, lecz tego nie czynić.

Konfucjusz


Nie sposób wymieniać chińskich mistrzów pomijając Konfucjusza, gdyż jego filozofią przesiąknięta jest cała mentalność i kultura Chin. O ile Laozi był filozofem szukającym drogi do zdrowia jednostki przez jej rozwój osobowy, o tyle Konfucjusz poszukiwał drogi do zdrowia społeczeństwa poprzez powszechnie obowiązujący kodeks moralno-etyczny.
Tak naprawdę, jedno z drugim jest ściśle powiązane i kultywując jedno nie wolno zapominać o drugim. Człowiek jako jednostka może być zdrowy tylko żyjąc z zdrowym społeczeństwie.

Konfucjusz, po chińsku Kong Zi lub Kong Fuzi, czyli Mistrz Kong, żył w księstwie Lu (obecnie prowincja Szantung) w tym samym okresie dziejowym co Heraklit i Sokrates w Grecji oraz Buddda w Indiach i Laozi w Chinach. VI-V wiek p.n.e. był czasem gwałtownego skoku rozwojowego w sferze mentalnej i duchowej na całym świecie. Daty narodzin i śmierci Konfucjusza podaje się zwykle jako 551-479 r. p.n.e.

Miał na imię Qiu, był synem zubożałego arystokraty-urzędnika wojskowego, z jego drugą żoną, i mając 3 lata został sam z matką, gdyż ojciec zmarł. Od małego poznał biedne życie i pracę, ale bardzo chciał się uczyć. Wykształcił się zarabiając na to sam jako pasterz i został urzędnikiem. Miał rozległą wiedzę i odważne poglądy i zapewne dlatego nie zrobił kariery jako dworak. Wiele razy próbował pracować na dworach możnowładców i samego księcia, ale zupełnie się nie sprawdzał jako polityk i dyplomata, a często z powodu swych reformatorskich zapędów musiał się salwować ucieczką do sąsiednich księstw. Przez ogromną część życia tułał się i przymierał głodem. Jak to filozof.

Za to uczniowie garnęli się do niego tłumnie i najwyraźniej jego powołaniem było nauczanie. Założył własną szkołę w Lu i przeszedł do historii jako jeden z największych myślicieli i pedagogów w dziejach ludzkości. Dziś w całych Chinach stoją pomniki i świątynie Konfucjusza. Zmarł tam, gdzie się urodził, w Qufu - stolicy państwa Lu. Tam znajduje się jego grób i poświęcona mu świątynia, a także rezydencja rodu Kong. Konfucjusz założył rodzinę, a jego potomkowie żyli w dużo lepszych warunkach niż on sam. Późniejsi władcy zaczęli doceniać jego filozofię społeczną i wcielać ją w życie, aż w końcu stała się niemal obowiązującą w Chinach doktryną, rodzajem oficjalnej ideologii państwowej. Uczniowie Konfucjusza i zwolennicy jego doktryn znaleźli godne miejsca na wysokich stanowiskach dworskich. Dziś konfucjanizm ma w Chinach rangę jednej z trzech głównych religii, obok taoizmu i buddyzmu.

Filozofia Konfucjusza opiera się na poszanowaniu dla ustalonego na Ziemi i w Niebie porządku rzeczy, w którym człowiek powinien zajmować właściwe dla niego miejsce. Swoje poglądy czerpał z dotychczasowej spuścizny piśmiennictwa chińskiego, z którego wiele ksiąg sam redagował i opatrywał komentarzem, jak np. słynne kroniki „Wiosny i jesienie”. Nie pisał własnych dzieł, ale jego nauki zostały zanotowane przez uczniów i następców w postaci tzw. „Dialogów konfucjańskich”.

Był orędownikiem panujących od wieków w Chinach stosunków patriarchalnych, opartych na hierarchii starszeństwa i podległości. Zasady te winny panować zarówno w państwie jak i w rodzinie. Przy czym każdy, będąc na swoim miejscu w hierarchii, winien pozostawać człowiekiem szlachetnym i cnotliwym. Dotyczyło to w równym stopniu władców co poddanych. Dlatego tak istotne było wpajanie od dziecka zasad moralno-etycznych, wychowanie i edukacja w duchu prawości i sprawiedliwości, miłości, tolerancji i humanitaryzmu. Konfucjusz zajmował się przede wszystkim sprawami ziemskimi, a nie metafizycznymi.

Nie potrzeba chyba dowodzić, jak zdrowy dla społeczeństwa również i dziś jest głoszony przez tego myśliciela kodeks moralny. Można się natomiast zastanowić, jak to się odnosi do chińskich sztuk walki i ćwiczeń zdrowotnych. Otóż sztuki walki również opierają się na zasadach etycznych zwanych wude, czyli cnotach wojownika, które swoją istotą tkwią w szlachetnym duchu myśli konfucjańskiej. „Praktykujący chińskie sztuki walki winni przestrzegać związanych z nimi zasad moralnych. Nakazują one szanować starszych i być dobrym dla młodszych. Szacunek, skromność i pokora to cnoty wysoko cenione przez Chińczyków” – uczy Yang Jun, współczesny spadkobierca spuścizny stylu tajczi rodziny Yang. Dbanie o wude jest bardzo ważnym elementem praktyki w każdym rodzaju chińskich sztuk walki.

Ćwiczenia, które współcześnie nazywamy czikungiem, to część tradycyjnego systemu chińskiej dbałości o zdrowie. Od najdawniejszych czasów stanowiła ona jeden z trzonów starożytnej cywilizacji chińskiej, której orędownikiem był Konfucjusz. Kultywacja zdrowia, niedopuszczanie do choroby stanowiły o sile społeczeństwa. Również tą cechą powinien się odznaczać konfucjański szlachetny człowiek - dobry dla innych ale także i dla siebie.



BODHIDHARMA, TWÓRCA BUDDYJSKIEGO CZIKUNGU

Życie buddyjskiego mnicha, który najprawdopodobniej w VI w. przybył z Indii do Chin z misją nauczania tam buddyzmu, otoczone jest wieloma, często niesamowitymi legendami. Tak do końca nic nie wiadomo na pewno, co zresztą jest typowe dla Chin, a ostatnio i dla całego świata. Jednak zachowały się pewne dokumenty świadczące o pobycie takiej postaci w Chinach i dokonano próby odtworzenia biografii buddyjskiego mistrza, założyciela buddyzmu chan w Chinach, którego kontynuacją był japoński buddyzm zen.

Przyjęto, że pochodził z królewskiej rodziny Sardilli w południowych Indiach, ale są też przesłanki, że mógł być Persem przybyłym do Indii. Bohdidharma to imię nadane mu przez buddyjskiego nauczyciela. Bodhi oznacza w sanskrycie „oświecony, przebudzony”. Co ciekawe, żeńską formą tego słowa jest budhi. Zaś dharma to prawo, doktryna, prawda. A więc mnich ten, sam będąc przebudzonym, głosił prawdę i doktrynę przebudzenia. Chińczycy nazwali go Putidamo lub w skrócie Damo, w Japonii nazywany jest Darumą. W rzeczywistości takich buddyjskich misjonarzy było więcej i docierali w różne miejsca Chin, lecz akurat on przeszedł do historii.

Nie wiadomo na pewno, czy należał do kasty braminów czy wojowników. Jedni przypisują mu znajomość indyjskich sztuk walki, takich jak kalarippayattu, vajra mushti czy kuttu varisai, zaś inni uważają, że kształcił się w szkołach jogi zgłębiając tajniki karma jogi, dżniana jogi, bhakti jogi i radża jogi. Być może robił i jedno, i drugie. Na buddyzm przeszedł później, po śmierci ojca. Był dopiero trzeci w kolejce do tronu, ale ten najwyraźniej go nie interesował. Jego nauczycielem był Pradżnatara, dwudziesty siódmy patriarcha buddyzmu indyjskiego mahajany w bezpośredniej linii przekazu od Buddy. Bodhidharma został dwudziestym ósmym.

Dlaczego w ogóle buddyjski mnich z Indii udał się na wschód z misją religijną? Bo tak polecił mu Mistrz Pradżnatara. Do Chin dotarł albo pieszo - przez Himalaje i Tybet lub Jedwabnym Szlakiem, albo morzem z Zatoki Bengalskiej do Kantonu, co jest bardziej prawdopodobne, zważywszy, że pochodził z rejonu dzisiejszego Madrasu. Wkrótce został zaproszony do pałacu cesarza Wu w ówczesnej stolicy Chin, Nankinie. Cesarz promował buddyzm: fundował klasztory i finansował przekłady sutr z sanskrytu na chiński, gdyż religia ta była już wtedy znana w Chinach. Jednak z nowo przybyłym mnichem nie znalazł wspólnego języka i kazał mu opuścić pałac oraz swoje królestwo.

Z Nankinu Bodhidharma udał się do prowincji Henan i pierwsze kroki skierował do lokalnego klasztoru Shaolin, czyli Młody Las, założonego pod koniec V w., gdzie... nie został wpuszczony. Wtedy udał się do jaskini nieopodal klasztoru, w której siedział ponoć przez 9 lat w medytacji, zwrócony twarzą do ściany, z szeroko otwartymi oczami. Zrobiło to ogromne wrażenie na mnichach z Shaolin i otworzyło przed nim bramy klasztoru. Pod koniec życia przeniósł się do świątyni Zhesong, gdzie nauczał dharmy. Nauki Bodhidharmy zostały spisane przez jego uczniów. Po odejściu w nirwanę pochowany został w prowincji Henan i wystawiono mu stupę.

Będąc już w klasztorze Bodhidharma zauważył, że medytującym przez długie godziny mnichom brakuje ćwiczeń fizycznych, ich ciała gnuśnieją i nie są w stanie sprostać surowym wymogom medytacji. Często zasypiali w jej trakcie. Nie mieli też siły kopiować i tłumaczyć świętych pism. Dlatego postanowił nauczyć ich ćwiczeń, które sam ułożył podczas swej 9-letniej medytacji. Opierały się one na obserwacji zwierząt, a także na ćwiczeniach jogi i sztuk walki przywiezionych z Indii.

Do głównych form ułożonych przed Bodhidharmę należą: Przemiana mięśni i ścięgien (Yijinjing), Przemywanie szpiku kostnego (Xisuijing) i 18 rąk Luohana (Luohan Shibashou). Ćwiczenia te stały się źródłem zdrowia oraz słynnej tężyzny i mocy wewnętrznej szaolińskich mnichów. Wszystkie trzy formy, w licznych modyfikacjach, praktykowane są po dziś dzień.

Bohidharmie przypisuje się też autorstwo formy Sanchin, z której wywodzi się karate. Z form pracy z ciałem i energią wprowadzonych przez Bodhidharmę w Shaolinie rozwinęły się później liczne formy zewnętrznych sztuk walki i wewnętrznego czikungu, tworząc bogaty system ogólnie określany jako szaolińskie kung-fu i szaoliński, czyli buddyjski czikung. Z czasem, jak to w Chinach, zaczęły się one mieszać z systemami rozwiniętymi w klasztorach taoistycznych, zwróconych bardziej ku formom wewnętrznym.

Tak właśnie niebieskooki aryjski brunet z wielkim nosem stał się symbolem chińskiego klasztoru Shaolin i zyskał sobie miano ojca sztuk walki na Zachodzie określanych wspólną nazwą kung-fu, a w Chinach wushu. Na jego postaci wzorowana jest japońska lalka daruma, coś w rodzaju „wańki-wstańki”, przedstawiająca go jako ślepca bez źrenic, zgodnie z jedną z legend. Ma ona moc przynoszenia szczęścia. Kupuje się ją w Nowy Rok, a następnie w specjalnym rytuale domalowuje się źrenice i zanosi do świątyni, gdzie jest palona. Ulubiony talizman Japończyków jest w każdym sklepie z pamiątkami, a w świątyni Jindaiji na zachód od Tokio odbywają się doroczne targi lalek daruma.

Źródła: Hutan Ashrafian, “Warrior Origins: The Historical and Legendary Links between Bodhidharma Shaolin Kung-Fu, Karate and Ninjutsu”, The History Press, 2014; Wikipedia




                                                                                              

MISTRZOWIE WSPÓŁCZEŚNI

Już się pisze...
Copyright: Kaxia.pl